Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Ciekawe miejsca, propozycje wycieczek, co warto zobaczyc? Tematy związane z turystyką motocyklową
staszek_s
Posty: 221
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 54
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: staszek_s » 11 sierpnia 2019, 11:58

Sella Ronda wczoraj zaliczona, dzięki Top Gun za inspiracje!
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Top Gun
Posty: 2160
Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 16:23
Motocykl: CRF 1000, RS 125
Lokalizacja: Wrocław
Wiek: 55
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: Top Gun » 12 sierpnia 2019, 09:22

staszek_s pisze:
11 sierpnia 2019, 11:58
Sella Ronda wczoraj zaliczona, dzięki Top Gun za inspiracje!
ObrazekObrazek
Miło popatrzeć :D :motorcycle:
,,Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne,,

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 18 sierpnia 2019, 12:30

No i wróciłem z podróży. Jak znajdę chwilkę to postaram się opisać wyprawę i wrzucić parę zdjęć.
Na trasie nie widziałem za dużo cruiserów wyłączając HD ale ani Virago ani XV 1600 nie wpadły mi w oczy:/
Jakie jest wasze doświadczenie ? Widujecie takie krążowniki ma trasach?
I druga.sprawa ja zapinałem moto na noc łańcuchem ale nie widziałem żeby ktoś jeszcze tak robił:) zabezpieczacie moto w podróży?

Awatar użytkownika
Top Gun
Posty: 2160
Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 16:23
Motocykl: CRF 1000, RS 125
Lokalizacja: Wrocław
Wiek: 55
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: Top Gun » 19 sierpnia 2019, 07:57

pero pisze:
18 sierpnia 2019, 12:30
I druga.sprawa ja zapinałem moto na noc łańcuchem ale nie widziałem żeby ktoś jeszcze tak robił:) zabezpieczacie moto w podróży?
:lol:
,,Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne,,

staszek_s
Posty: 221
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 54
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: staszek_s » 19 sierpnia 2019, 08:40

Ja wiozłem parę kilo porządnego łańcucha Abus i już nigdy więcej, nie używałem. Raz założyłem blokadę na tarczę bo staliśmy przy ulicy pod hotelem. Jak się jedzie solo to można ale z plecaczkiem każdy kilogram jest ważny, lepiej wg mnie szukać noclegów z bezpiecznym parkingiem.

Awatar użytkownika
skipbulba
Posty: 1917
Rejestracja: 20 sierpnia 2010, 18:49
Motocykl: Mały Radzio
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek: 48
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: skipbulba » 20 sierpnia 2019, 14:51

Nigdy nigdzie nie zapinałem motocykla :) taki ufny jestem :) nigdy nie miałem problemu. Objechałem Makarony XV 1700 ale drugiego nie spotkałem, troche HD-eków, po za tym plastiki.
Było Virago XV 535, Dragstar XVS 1100 Classic
Jest Roadstar XV 1700 Silverado
---
Skip
Cruiseriders MC Poland
Mother Chapter

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 10:12

Tak jak obiecałem wcześniej postanowiłem opisać swoją podróż. Niestety nie potrafię tak ładnie pisać jak inni, ale trudno :) Może kogoś zaciekawi taki plan podróży jak miałem ja.
Nie wiem czy dziś wszystkie dni mi się uda wrzucić:)


Dzień pierwszy
Rano wczesna pobudka, szybkie śniadanie, pakowanie motocykla, sprawdzanie jeszcze raz czy wszystko na pewno zabrałem i z małym opóźnieniem 5:20 ruszam w trasę. Wskakuje na A4 w kierunku Gliwic a następnie na A1 i na Czechy. Pogodę zapowiadali taką sobie, ale było dobrze, deszcz każdym bądź razie nie padał. Tranzytem przez Czechy, po drodze oczywiście tankowanie motocykla plus jakiś szybki energetyk i trochę cukru w postaci batona.
Następnie granica czesko-austriacka, po stronie czeskiej zatrzymuje się, bo widzę że można kupić winiety. Podchodzę do budynku, na którym napisane było "winiety", a tam pisze, że zamknięte :frustrated: W międzyczasie na parking dojeżdżają trzy inne motocykle. Jeden z kierujących podbiega, patrzy - zamknięte. Inny z nich biegnie na drugą stronę parkingu, okazało się, że tam też jest kiosk/budka gdzie można kupić winiety. Generalnie jakiś bardzo nerwowi ci goście :D Okazało się później, że to Ukraińce. Idę również do tej drugiej budki, kolejka, przed nami dwie osoby, przede mną jedną z Ukraińców no więc zagadałem. Jadą z Ukrainy i dziś spali w Czechach a teraz jadą pod Salzburg. Następny dzień mają plan uderzyć na Grossglockner a później nie wiedzą co dalej - czas pokaże. Pyta mnie co i jak, mówię że też Grossglockner później Stelvio. Po jego minie wnioskuję, że pewnie też tak się skierują. Przyszła kolej kupić winiety, Ukrainiec przede mną - pyta co i jak, okazuje się że winieta kosztuje 13 € :frustrated: Trochę taniej wychodzi jeśli płaci się koronami, no to on kombinuje aby babka wymieniła euro na korony. Ja zaraz za nim w kolejce mówię aby nie płacił 13 € i, że za granicą w części austriackiej będzie za 5 z hakiem (sam nie spodziewałem się że taka droga będzie w Czechach). Tak więc prosi babkę z budki, żeby oddała mu pieniądze bo rezygnuje. Wyszliśmy no nie oczywiście nerwowi szybko pobiegli przez parking do motocykli. Zanim ja doszedłem do swojego stojącego obok niech on już odjeżdżali. Jeden z nich ma dość podniszczonym goldwingu - muzyka oczywiście grała na full, na moje oko jakiś ukraiński rock. Pojechali. Ja powoli się zebrałem i również ruszyłem w stronę Austrii. Przy wjeździe stała policja austriacka czy straż celna, nie wiem jak to mi się nazywa, staję więc i pytam grzecznie gościa gdzie kupić winietę. Pokazuje paluchem, że tam. Patrzę i widzę znajomych już wcześniej Ukraińców uśmiechniętych od ucha do ucha. Podjeżdżam, z daleka koleś krzyczy, że są winiety za 5 z hakiem tak jak mówiłem wcześniej, i żeby nie płacić kartą bo jeden ewro więcej i lepiej kesz. Idę kupuję więc za kesz i jadę dalej.
Wjeżdżam na autostradę i łykam kilometry. Po drodze gdzieś jakiś wypadek, więc nawigacja kieruje mnie może z 20-30 km przez miejscowości austriackie, bardzo malownicze, czyściutkie, generalnie ładne. Dalej wskakuje na autostradę w kierunku Salzburga a następnie Bischofshofen. Jadąc pomiędzy Salzburgiem a Bischofshofen czułem momentami zapach krów. Nie jest to zapach obornika/gnoju :) ale właśnie zapach krów. Osoby, które wychowały się na wsi powinny wiedzieć o co mi chodzi :shit: Zapach ten oczywiście później pojawiają się podczas całej podróży.
W końcu dojechałem do miejsca gdzie miałem nocować rozpakowałem się ogarnąłem poszedłem spać.
Oczywiście obowiązkowo piwko przyczyna zakupione wcześniej na stacji paliw.
I kilka zdjęć z okolicy pierwszego noclegu:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 10:36

Dzień drugi

Rano pobudka, śniadanie, pakowanie motocykla i ruszam na Grossglockner. Niestety pogoda nie za bardzo - jak wyjeżdżam to pada. Do celu mam jeszcze ponad półtorej godziny trasy, więc może coś się zmieni. Dojeżdżam pogoda na dole dobra, świeci słońce choć trochę chmur jest. Kupuje bilecik, wjeżdżam na trasę, pierwsze kilometry bardzo fajne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety im wyżyj tym gorzej, zimniej i mgła taka, że na ostatnich w kilometrach już praktycznie nic nie widać :frustrated: . Koła ledwo się kręcą w motocyklu, bo widzę może na 5 maksymalnie 10 m w przód. Nic to, mówię sobie, muszę przejechać na drugą stronę. Dojeżdżam na samą górę i właściwie nic nie widać, jedna wielka mgła i śnieg no i oczywiście deszcz ze śniegiem pada cały czas. No to zrobiłem fotkę, siadam na moto i jadę w dół. Generalnie to był błąd, że tak szybko wyjechałem. Trzy godziny później zapewne była już ładna pogoda. Trudno, będzie pretekst żeby przyjechać tu jeszcze raz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zjechałem Grossglockner i kieruje się stronę Włoch . Im bliżej Tyrolu tym bardziej mi się podoba, pogoda bardzo ładna, słońce świeci, jest ciepło.
Tyrol południowy to dla mnie chyba najpiękniejsze co zobaczyłem podczas podróży, łącznie z dolinami na Stelvio oczywiście :bravo: . Dolomity tylko liznąłem z oddali widząc jak wznoszą się wysoko. Już teraz planuję aby za rok przyjechać, głównie właśnie żeby zaliczyć raz jeszcze Grossglockner oraz aby zwiedzić dolomity. Przyjechać chyba najlepiej z żoną, najlepiej ze swoją, chociaż niekoniecznie :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jadę dalej mijam dolomity no i powoli pojawiają się pięknie nasłonecznione pola winogron i innych owoców - piękny widok.
Zbieram się powoli do hotelu jednak okazuje się, że po drodze znów pojawia się kręta przełęcz/droga pomiędzy Bolzano a Cagno. Na przełęczy sporo samochodów ale i tak jest zajebiście. Dojeżdżam do hotelu przed 18:00. Tyłek boli więc ogarniam się, otwieram zakupione po drodze piwko i to by było na tyle :nazdrowie:

Obrazek

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 10:57

Dzień trzeci

Obrazek

Ruszam w stronę Bolzano. Trasa ustawione oczywiście docelowo na przełęcz Stelvio. Jak się później okazało zapomniałem, że po drodze jest jeszcze przełęcz Gavia, no ale o tym później. Jadę więc przez Południowy Tyrol, to chyba najlepsza część wyprawy jaką odbyłem moim zdaniem. Co chwilę zatrzymuje się bo widoki nieziemskie, słońce świeci, generalnie żyć nie umierać. W końcu mówię sobie "nie będę wstawał na zdjęcia", bo znów za dużo czasu mi zejdzie i późno dojadę do hotelu.

Obrazek

Powiedzieć sobie to jedno, a zrobić to drugie. Jak po kilku kilometrach rozpościera się znów super widok, co zrobić, stanąłem na parkingu. Waldka nawet nie gaszę, chcę tylko zrobić szybko zdjęcia i uciekać. Nagle z obok stojącego busa wyskakuje Włoch, macha rękami, coś krzyczy, zrozumiałem że chyba mu za głośno, wyłączyłem więc Waldka i przeprosiłem. Zagadałem coś do gościa to się trochę uspokoił i zaczął opowiadać, oczywiście nie znał angielskiego więc on po włosku ja po angielsku. Jeśli dobrze zrozumiałem to pokazywał mi na wyciąg na górę, że stamtąd się rozpościera bardzo super fajny widok, no chyba że mówi coś zupełnie innego ale tak mi się wydawało :) Dalej pytał gdzie jadę mówię, że na Stelvio to wspomniał o Gavia po drodze i wtedy właśnie przypomniało mi się, że faktycznie po drodze mam jeszcze Passo Gavia. Tym oto sposobem przekonałem się na własnej skórze, że mimo iż obie strony nie znają nawzajem języka to i tak da się jakoś dogadać.

Obrazek

Obrazek

Pożegnałem się z Włochem i ruszam dalej. Skręcam na Passo Gavia. Dobrze, że wyjechałem dużo wcześniej, bo przy dużym ruchu chyba bym nie dał rady. Przełęcz jak dla mnie straszna, wąska droga, samochody mijające się i brak barierek plus przepaść, tworzy dość straszny widok a co dopiero jechać motocyklem :chopper: . Na szczęście jakoś dałem radę, generalnie widoki bardzo fajne tam gdzie się zatrzymałem, w innych miejscach nie wiem bo skupiałem się na tym, żeby przeżyć :) Po drodze chciały minąć się dwa samochody, mercedes jadący z przeciwka, naturliś na niemieckich blachach, przykleił się do ściany no i przede mną Włoch, jakimś małym autkiem. Próbowali chyba z 5 minut się minąć, w końcu jakoś się udało. Widać nie tylko ja miałem stracha :) :rock:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po Passo Gavia ruszyłem na Stelvio. Stelvio zupełnie inne niż poprzednia przełęcz, jedzie się dużo wygodniej, szersza droga, barierki lub murki, także jest o wiele bezpiecznej :bravo: . Widoki zniewalające, Jak dojechałem prawie na samą górę, usiadłem sobie na murku i siedziałem i patrzyłem na ten cud natury. Teraz żałuję, że tak krótko siedziałem. Zdjęcia nie oddają tego nawet 10%. Przed wyprawą przeglądając zdjęcia wydawały mi się piękne, natomiast porównując je do naocznego zobaczenia tych zielonych dolin Stelvio to jest przepaść w odbiorze tego samego widoku:) Nie rozumiałem wcześniej zanim tego nie zobaczyłem.
Na samej górze na Stelvio również doznałem szoku. Ja to nazywam kołchozem. Zaparkowałem moto, przyszedłem może 10 metrów, no i chciałem zawrócić od razu no motocykl i wracać, ale zaczepił mnie koleś sprzedający bułki z kiełbasą. Myślę więc jestem głodny jestem to sobie zjem. Pytam czy można płacić kartą, po chwili jak mi odpowiedział, że nie mają elektryczności, pomyślałem, że zadałem głupie pytanie w takim miejscu :) Zapłaciłem więc gotówką, koleś zapytał mnie tylko skąd jestem. Mówię, że z Polski, to pytanie "chcesz świnię, czy jelenia?". Jeszcze była trzecia kiełbasa, ale nie zdążył powiedzieć z czego była, bo powiedziałem, że chcę jelenia. Generalnie warto wydać te 7 € i spróbować bułki z jeleniem na przełęczy Stelvio. Polecam - bardzo dobra. Zjadłem więc, wytarłem pyska, nawet nie kupiłem naklejki. Siadłem na moto i pojechałem z tego kołchozu. Nie lubię takiego zgiełku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszyłem więc w kierunku Innsbruck'a, a dokładnie do hotelu, w którym miałem zarezerwowany nocleg. Po drodze była jeszcze jedna przełęcz, której nazwy nie pamiętam, ale też było fajnie. I jezioro Lago di Resia, o którym kiedyś czytałem, że zalali kiedyś dwie miejscowości. Obecnie na jeziorze tym widać dzwonnicę kościoła (dzwony już zdemontowano ale podobno czasem słychać ich dźwięk).

Obrazek

Obrazek

Do hotelu przejechałem chwilę po 3:00, dlatego też żałowałem później, że nie posiedziałem sobie dłużej na Stelvio.
Rozpakowałem bagaże, zabookowałem się w hotelu i zaczęło padać. Zanim się ogarnąłem, deszcz przestał padać, słońce wyszło. Siadłem więc na Waldka i pojechałem na stację by zatankować paliwo do motocykla. Kupiłem też paliwo dla siebie na wieczór, żeby nie siedzieć o suchym pysku. Po drodze na stację paliw widziałem pierwszego i jak się później okazało ostatniego świstaka podczas moje podróży. Niestety dla mnie, a tym bardziej dla świstaka, leżał on na środku drogi rozpłaszczony niczym walcem. Może następnym razem będę miał więcej szczęścia i zobaczę żywego świstaka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Top Gun
Posty: 2160
Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 16:23
Motocykl: CRF 1000, RS 125
Lokalizacja: Wrocław
Wiek: 55
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: Top Gun » 22 sierpnia 2019, 15:03

No i to jest fajne, a nie pierniczenie o łańcuchu lub ile przekłamuje licznik, w stosunku do GPS :lol: A ta ze Stelvio do insbrucka to się zwie Timmelsjoch :motorcycle:
,,Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne,,

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 15:31

Top Gun pisze:
22 sierpnia 2019, 15:03
No i to jest fajne, a nie pierniczenie o łańcuchu lub ile przekłamuje licznik, w stosunku do GPS :lol: A ta ze Stelvio do insbrucka to się zwie Timmelsjoch :motorcycle:
:drunksmile:

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 16:04

Dzień czwarty.

Rano pobudka. Na śniadanie nie czekałem bo dopiero o 8:00, a miałem nadgonić kilka godzin straconych poprzedniego dnia. Zjadłem więc suchy prowiant, popiłem energetykiem i spakowałem moto. Wyjazd 7:00, nawigacja nastawiona na Zell AM See. No to jedziemy. Niby w nawigacji ustawione, żeby omijać autostradę, ale i tak nie jedzie się jakby po autostradzie. Mimo wszystko po drodze widoczki dosyć fajne.

Obrazek

Obrazek

Przed 11:00 docieram nad jezioro. No i tutaj kończy się zachwyt, generalnie jest dosyć fajnie, ale jak to mówią szału nie ma, dupy nie urywa :shit: . Moim zdaniem ładniejsze widoki były nad jeziorem we Włoszech (Lago di Resia). Generalnie cały ten Zell am See jest moim zdaniem trochę przereklamowany. Ludzi dużo, deptak jakby Krupówki i masa ludzi. Jako że rano nie jadłem śniadania, chciałem kupić coś na miejscu ale przed 11:00 niestety nic nie ma. Restauracje dopiero rozkładają stoliki, więc musiałem odwiedzić Bille no i zjeść coś na zimno. Siadłem na moto i ruszyłem dalej w drogę, myśląc że dziś dzień stracony, bo główny cel jakim było jezioro, jakoś specjalnie mnie nie zachwycił.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jechałem dalej, no ale nic specjalnego bo drogi zbyt szybkie, zbyt duży ruch, więc ciężko skupić się na widokach. Jako że nie udało się nic zjeść nic ciepłego to zacząłem szukać restauracji. Na drodze pojawił się McDonald, tak więc myślę sobie, a co mi tam sprawdzę, wejdę. Jako, że byłem głodny, wszedłem i kupiłem zestaw big maca. Generalnie różnica jest duża... głównie w cenie porównując, do tego co jest z naszych restauracjach McDonald. Następnie wszedłem do Lidla naprzeciwko, żeby kupić jakieś piwko na wieczór no i żonie wino tamtejsze, żeby nie było, że przyjadę z pustymi rękami do domu:) Przy prawie wszystkich pozycjach pisze, że wytrawne więc wziąłem ten, na który nic nie pisze, ale wyglądało dobrze. Zapytałem gościa w sklepie czy to jest wino słodkie powiedział, że nie. Wracam więc na stoisko z winami, patrzę, słodkie są tylko te za 1.50 euro, więc myślę, nie będę brał wina spod lady, za 1.50 żonie, wolę wydać więcej i kupić, niekoniecznie słodkie, ale dobre, w najgorszym razie sam nie wypiję :) (później po otarciu okazało się że co prawda nie jest słodkie ale było pyszne, więc chyba dobrze wybrałem).

Obrazek

Wsiadłem więc na Waldka i jadę w kierunku hotelu nie mając już nadziei, na jakieś super atrakcje po drodze :chopper: . Dodatkowo zaraz po ruszeniu zaczął padać deszcz, po kilku kilometrach przestał ale przede mną rozpościerał się nieciekawy widok. Z jednej strony chmura, która wskazywała na poteżny deszcz, z drugiej słońce. Patrząc na nawigacje, jadę raczej w kierunku tego deszczu, więc nie wygląda to za dobrze. Stanąłem w końcu, ubrałem kombinezon przeciwdeszczowy i ruszam dalej.

Jedna strona:
Obrazek

A trochę na lewo:
Obrazek

Widoki coraz lepsze, na szczęście udało się ominąć deszcz. Następnie zjeżdżając z głównej drogi na podobczne. Zostało mi docelu jeszcze jakieś 100 może 120 km i od tego czasu zaczęła się najlepsza trasa jaką jechałem od początku wyprawy (w sensie nie widokowym a przyjemności czerpanej z jazdy motocyklem). Nie było co prawda widoków zapierających dech w piersiach, jak to na Stelvio, ale były bardzo fajne, a co w tym najlepsze, droga była praktycznie pusta. Przez ponad 100 km, od czasu do czasu, mijał mnie pojedynczy samochód lub jakiś motocyklista. Przechylałem się na Waldku z prawej na lewą stronę. Niezbyt wymagająca droga sprawiała, że jedzie się bardzo przyjemnie i można było skupić się na widokach. Waldek jadąc na wysokim biegu i na niskich obrotach wydawał dźwięk jaki uwielbia większość z nas. Po drodze pojawiały się jak nie góry wyrastające znikąd, to znów jakieś kapliczki lub zameczki. Generalnie bardzo fajny trasa i polecam wszystkim, którzy nie oczekują jazdy na kolanko, a swobodnej przejażdżki z super widokami, bez ruchu na trasie (do uzupełnienia link do trasy).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze przystanąłem jeszcze w jednym miejscu, gdzie były figury świętych oraz krzyż. Spotkałem tak dwóch starszych Austriaków, jeden z nich sam zagadał jak zobaczył moto. Pytał skąd jestem, gdzie byłem, ile kilometrów przejechałem, generalnie bardzo przyjemny facet.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do hotelu dojechałem przed 5:00. Hotel przy małym kościółku, za hotelem mała kapliczka i cmentarzyk, trochę śmieszno, trochę straszno. No i z cmentarza bardzo ładny widok na dolinę i góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 16:15

Dzień piąty

Wczesna pobudka, tak jak poprzednio śniadanie dopiero od 8:00 więc nie czekałem. Właściciel hotelu zaproponował mi lunch box więc głodny nie wyjechałem :)
Tak więc od rana kierunek - Mariazell. Wyjazd o 6:30 więc wcześnie rano, pogoda ładna także oczywiście po drodze kilka fotek. Góry, doliny i jakiś prywatny staw/jeziorko o poranku wygląda niesamowicie. (to co mnie zdziwiło to mimo 6 stopni które pokazywał termometr w jeziorku tym jakaś Pani w bikini brała kąpiel).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej ostatni punkt docelowy mojej wyprawy - Basilika von Mariazell. Można powiedzieć, że to taki Austriacki odpowiednik Polskiej Jasnej Góry. Tutaj nie będę się rozpisywał. Wrzucam klika fotek jak to wygląda na miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po wizycie w Mariazell pozostał już tylko powrót do domu. Droga nudna, ruch mały. Początkowo miałem w planie jeszcze zwiedzić Wiedeń ale już nie chciało mi się. Może w przyszłym roku z żoną odwiedzę :)
Na granicy austriacko czeskiej rzut okiem na zamek Mikulov.

Obrazek

Do domu dotarłem około 16.

Podsumowanie
Zrobione ponad 2500 km w 5 dni.
Samotna podróż - nie ma się czego bać. Jak dla mnie to był plus mogąc stawać kiedy chcę, jechać kiedy chcę, jechać tak szybko/wolno jak ja chcę i nie słyszeć, że komuś to nie pasuje. Jedyny minus to brak kompana do piwka wieczorem :nazdrowie: , ale da się z tym żyć :drunksmile: .
Pojechałem korzystając nastawiając się na objechanie dużej ilości km co nie do końca (z dzisiejszej perspektywy) było dobre.
Dla tych którzy się zastanawiają - warto posłuchać rad doświadczonych (Top Gun) a nie wymyślać samemu. Choć jeśli wymyślicie samemu to i tak będzie się wam podobać, bo w Alpach chyba nie ma nudnych widoków :) Tyle, że jak dla mnie wolałbym jednak nocować np 2-3 noce w jednym miejscu i zjeździć pobliskie, mało ruchliwe trasy/przełęcze, bo wtedy człowiek odpoczywa i czerpie największą przyjemność z trasy. Tak więc narazie nieśmiało (bo jeszcze do końca nie zdecydowałem o kierunku) myślę o ponownym wypadzie w Alpy w przyszłym roku (dokładnie to Dolomity). I tu pewnie będę znów prosił kolegę Top Gun aby coś poradził :) Ale na to przyjdzie pewnie jeszcze czas :rock: .
Nieśmiało też po podróży myślę o zmianie motocykla (ale to inna sprawa).
Na razie dzięki wielkie za uwagi planując trasę :chopper: :chopper: :motorcycle:

Awatar użytkownika
Top Gun
Posty: 2160
Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 16:23
Motocykl: CRF 1000, RS 125
Lokalizacja: Wrocław
Wiek: 55
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: Top Gun » 22 sierpnia 2019, 20:40

Jak Dolomity, to Sella Ronda (Karuzela Dolomitów to 8 przepięknych przełeczy) :D jak motocykl to dobry Turysta Adventure :bravo:
A w planowaniu trasy zawsze do usług, przecież to nie kosztuje :motorcycle:
Ostatnio zmieniony 22 sierpnia 2019, 20:41 przez Top Gun, łącznie zmieniany 1 raz.
,,Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne,,

Awatar użytkownika
vinny
Posty: 883
Rejestracja: 03 marca 2011, 00:00
Motocykl: xv 750 92 4FY
Lokalizacja: Gdańsk , Ballinasloe co Galway ROI
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: vinny » 22 sierpnia 2019, 20:41

Jezioro było , a gdzie pani w bikini ? Fajna wyprawka , gratki .
vinny ROI
Ride free!!
You'll never see a Bike Outside a Shrink's Office

Awatar użytkownika
Top Gun
Posty: 2160
Rejestracja: 25 sierpnia 2015, 16:23
Motocykl: CRF 1000, RS 125
Lokalizacja: Wrocław
Wiek: 55
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: Top Gun » 22 sierpnia 2019, 20:42

vinny pisze:
22 sierpnia 2019, 20:41
Jezioro było , a gdzie pani w bikini ? Fajna wyprawka , gratki .
W bikini była chłodna Niemka :lol: to nie robił zdjęcia :nazdrowie:
,,Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne,,

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 22 sierpnia 2019, 21:02

vinny pisze:
22 sierpnia 2019, 20:41
Jezioro było , a gdzie pani w bikini ? Fajna wyprawka , gratki .
Pani tam w tej mgle :twisted: trochę wyobraźni :rock:
A na serio to nie robiłem zdjęcia pani choć z tyłu wyglądała :bravo: :bravo: ale może to przez tę mgłę skoro to Niemka :x

borgi
Posty: 97
Rejestracja: 22 czerwca 2016, 16:02
Motocykl: XV920J
Lokalizacja: Kraków/Zabrnie
Wiek: 38
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: borgi » 23 sierpnia 2019, 10:27

Ekstra trasa, opis przyjemny a zdjęcia zapierają dech w piersiach, choć to tylko zdjęcia.
Dzięki za relację!
Mnie też trudno żonę namówić na wyprawy, dlatego samotnie jeżdżę ale lubię taki styl jazdy jak piszesz. Tam gdzie oczy niosą, kiedy i jak się ma ochotę.
A jak się Waldek sprawował w takiej trasie? I dla czego chcesz zmienić? Coś w turystę?

Awatar użytkownika
pero
Posty: 186
Rejestracja: 19 kwietnia 2014, 18:45
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: k. Strzelec Op.
Status: Offline

Re: Wyprawa Alpy - prośba o uwagi

Post autor: pero » 23 sierpnia 2019, 11:03

Dzięki :nazdrowie:
Moją żonę da się namówić ale problem z kim zostawić dzieci na dłużej, więc nad tym musimy popracować :roll:
Waldek sprawował się bardzo dobrze, ale jednak jest to ciężki motocykl na takie winkle i trochę za głośny (mimo założenia db killerów) bo szumi wieczorami w głowie :drunksmile:
Odnośnie nowego moto to tylko narazie marzenia, bo "dopiero" Waldka kupiłem, ale na tę chwilę bardzo podoba mi się Bmw F800Gs. Choć do czasu zakupu może się jeszcze zporo zmienić, ale raczej w stronę turysty pewnie w zamian za Waldka (w garażu stoi jeszcze Virka więc sercem dalej z V-ką jestem :rock: )

ODPOWIEDZ