W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Ciekawe miejsca, propozycje wycieczek, co warto zobaczyc? Tematy związane z turystyką motocyklową
Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 07 listopada 2016, 22:36

Planujemy
Kiedy w zeszłym roku przemierzaliśmy drogi Norwegii w żadnym scenariuszu nie przewidywaliśmy, że jeszcze kiedyś na nie wrócimy. Jednak już kilka dni po powrocie dotarło do nas, że Skandynawia nie pozwoli tak łatwo o sobie zapomnieć. Przywieźliśmy z Norwegii wirusa, który wypierał wszystkie inne niż Norwegia kierunki kolejnego urlopu. Z upływem czasu choroba się rozwijała i chociaż jeszcze na początku 2016 roku w pierwszej relacji z Norwegii pisałem, że wystarczy pokręcić się po jej południowych rejonach żeby zaliczyć Norwegię w pigułce, to niewiele później wypełniliśmy karty urlopowe z planowanym 3 tygodniowym wolnym na przełomie lipca i sierpnia. :twisted: Tak, te trzy tygodnie miały być akurat w sam raz, żeby zaliczyć Nordkapp - skrawek północy, na którym nie warto się pchać, jak pisałem jeszcze kilka dni wcześniej. ;-)
Oczywiście, dopóki nie mieliśmy zatwierdzonych urlopów mogliśmy sobie tylko marzyć i rysować mapki w google maps, z których jasno wynikało że jak się nie uda wyrwać tych trzech tygodni to raczej nic z wyprawy. Według googla wychodziło nam, że jakiej by trasy nie wybrać to czeka nas jakieś 100 godzin w siodle czyli jakieś 14 dni po 7 godzin jazdy. Teoretycznie więc dwa tygodnie wystarczyłyby, żeby zaliczyć Nordkapp, ale z drugiej strony to miał być nasz wakacyjny urlop więc przydałoby się też trochę czasu na relaks, rozrywkę i zwiedzanie nowych miejsc. Dlatego też, dopiero gdzieś w połowie maja, jak dowiedzieliśmy się, że nasz urlopy są zatwierdzone zaczęliśmy myśleć o tej wyprawie poważniej. Co najlepsze, im bliżej urlopu tym większe mieliśmy wątpliwości czy warto zmarnować go w tej "zimnej i mokrej" części Europy. Wątpliwości te objawiły się również w tym dziale forum - zakładając wątek Szukam inspiracji chyba trochę przewrotnie czekałem na zachętę, a nawet kopniaka z Waszej strony w kierunku północnym. ;-) :twisted:
Oczywiście, jak mogłem się spodziewać dostałem szereg "kopniaków" tyle, że nie w jedną, a w cztery Świata strony. Jeszce raz serdecznie dziękuję, bo większość propozycji była naprawdę ciekawa. Skończyło się tym że do końca czerwca planowałem równolegle trzy różne trasy:
- Korsykę i Sardynię,
- Hiszpanię czyli Gibraltar,
- Skandynawię czyli Nordkapp.
Czytając jednocześnie relacje z trzech różnych regionów miałem coraz większy mętlik w głowie. Koniec końców pomysł na Korsykę lub Hiszpanię upadł z obaw przed upałami i tłumami turystów. Przełom lipca i sierpnia nie wydawał nam się dobrym terminem na jazdę na motocyklu w tamte rejony, bo mieliśmy już okazję gotować się w 40 stopniach na moto i nie bardzo nam się podobało. Chyba jednak wolimy chłody północy. Oczywiście jak na złość wszystkie relacje z Nordkappu, które czytaliśmy straszyły nieustającym deszczem i mrozami co też nie do końca nam się uśmiechało. Z drugiej strony przecież jedziemy tam w środku lata i chyba nie może być aż tak źle? W zeszłym roku też straszyli, a byliśmy prawie pod Trondheim i pogoda była całkiem przyzwoita. Trudno, klamka zapadła - zaryzykujemy, najwyżej zmokniemy, zmarzniemy i z podwiniętymi ogonami będziemy wracać na południe. Pożyjemy, zobaczymy - do wyjazdu dwa tygodnie, pora rozpocząć...

...przygotowania
Tutaj pewnie trochę Was rozczaruję, bo pomimo że wycieczka miała być trochę dłuższa niż zwykle to właściwie jakichś specjalnych przygotowań nie było. Oczywiście jakiś czas wcześniej motocykl wylądował na serwisie - żadnych specjalnych zabiegów mu jednak nie fundowaliśmy poza standardowym przeglądem przed sezonem wakacyjnym czyli olej, hamulce, jakieś filterki. Dodatkowo jeszcze bodajże w maju Prosiaczek dostał nową oponkę na tył, bo tylna po kilkunastu tysiącach kilometrów i zeszłorocznych, norweskich wojażach była wyraźnie zjedzona. Miałem trochę obaw o przednią oponę, bo ta też miała nawinięte sporo kilometrów i ledwo 1-2 milimetry brakowało do przepisowego minimum akceptowanego w Norwegii. Oczywiście bardziej niż jakąkolwiek kontrolą martwiłem się tym żeby nie zostać bez gumy gdzieś w głębi Skandynawii, gdzie trudno będzie o warsztat gdzie będzie można ją wymienić. Jazda po mokrym asfalcie na łysej oponce też nie byłaby dobrym pomysłem pomimo szorstkiej nawierzchni skandynawskich dróg. Ostatecznie postanowiłem jednak zaryzykować, bo Prosiak jeden sezon w Norwegii już zaliczył i nie było widać tak wyraźnego zużycia gumy z przodu jak w przypadku tylnej opony. Trudno, w razie problemów będziemy testować ubezpieczenie assistance, które na wszelki wypadek wykupujemy na każdy dalszy wyjazd.
Jeżeli chodzi o nas, to w ramach przygotowań zafundowaliśmy sobie przede wszystkim nowy namiocik, bo Monika obawiała się, że nasz tescowy staruszek nie wytrzyma surowego klimatu dalekiej północy. Po długich poszukiwaniach wybraliśmy trzyosobową wersję Colemana Tatry, który jest wystarczająco obszerny żeby pomieścić dwie osoby i ich graty niezbędne w podróży, a do tego jest bardzo kompaktowy po spakowaniu. Oczywiście nie było czasu na testowanie, bo namiot przyszedł na tydzień przed wyjazdem - i tak dobrze, że dotarł, testowanie zostawimy sobie na później.
Dodatkowo zaopatrzyliśmy się w kilka suszonych porcji obiadowych, tak zwanych liofilizatów, które testowaliśmy już w zeszłym roku. Żarcie to nie jest tanie ale porównując z cenami wyżywienia w Norwegii i tak jest tanio. Co ważniejsze jednak, z naszego doświadczenie wynika, że będąc większość czasu w trasie nie zawsze jest czas i szansa żeby znaleźć jakąś kanjpkę czy gotować obiadki na kempingu. Liofilizat wystarczy zalać wrzątkiem i za 10 minut ma się ciepły posiłek - do tego całkiem smaczny jak na jedzenie w proszku. ;-)
Do zestawu wyżywienia dorzuciliśmy jeszcze dwie suszone kiełbaski i dwie paczki kabanosków, które według "instrukcji" mogły być przechowywane w temperaturze 22-26 stopni. Chociaż nie jesteśmy fanami robienia zapasów na drogę, to warto było zabrać te kiełbaski - po dwóch tygodniach w trasie, fajnie przypomnieć sobie jakiś polski smaczek. Warto też mieć taką żelazną porcję pod ręką, bo nie zawsze jest szansa coś kupić po drodze i kempingu. Jak nie wierzycie zapytajcie Blunia. ;-)
Ostatnią nowością w naszym ekwipunku był nowy tankbag, który według Moniki był potrzebny żeby pomieścić dodatkowe zapasy żywności. Co prawda mnie się wydaje, że namawiając mnie na kupno nowego tankbaga chodziło jej o to żeby było gdzie pakować pamiątki z podróży, ale może się mylę. ;-) W każdym razie wysłużony 18-litrowy tankbag Motodetail zastąpiony został nieco większym (14-24l) bagiem Kappa TK746. Tankbag nie jest może zbyt pojemny ale niestety w przypadku Hondy ST1300 trudno wcisnąć na zbiornik coś większego. Ta Kappa jest dość wąska, a i tak przy pełnym skręcie manetki się o nią obijają - za mocny skręt kierownicą jest natychmiast sygnalizowany klaksonem. :-)
W każdym razie nowy tankbag się sprawdził w trasie, a nieco większa przestrzeń bagażowa pozwoliła nam bez większego problemu spakować wszystkie graty potrzebne na tej nieco dłuższej niż zwykle wycieczce. Prawdę mówiąc sam się zdziwiłem, że tym razem pakowanie poszło nam wyjątkowo sprawnie i obyło się bez corocznej wojny o to co koniecznie trzeba zabrać, a co wyrzucić. :-)
W sobotę rano wystarczyło więc tylko objuczyć kuframi Prosiaczka i dzikim świtem czyli tradycyjnie ok. 9:00 :lol: mogliśmy ruszać w podróż życia.
Obrazek

cdn...
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

Awatar użytkownika
grzegorzbr2
Posty: 4609
Rejestracja: 13 listopada 2012, 21:00
Motocykl: XV 535, 1100, 1700
Lokalizacja: Świętokrzyskie - TOP
Wiek: 46
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: grzegorzbr2 » 07 listopada 2016, 22:46

Już zacieram rece na wspaniale foty i świetną relację z wyprawy. Aby nie za szybko ją zakończ Dareczku, do wiosny mamy daleko. :D
Jak zwykle super się czyta i oglada Wasze opisy i fotki. Mniammm :rock:

Awatar użytkownika
Bynio
Posty: 1281
Rejestracja: 05 czerwca 2011, 18:21
Motocykl: XVS 1300 2007r.
Lokalizacja: Kutno
Wiek: 52
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: Bynio » 08 listopada 2016, 10:57

Śledze wasze opowieści z tej wyprawy i staram się wyciągać wnioski bo na przyszły sezon tam planuję jechać. Oczywiście nie na Nortcapp tylko bardziej południowa część . :) Napaliłem się strasznie że już mnie chyba nic nie powstrzyma :)
Obrazek
Umiarkowane spożywanie alkoholu nie jest szkodliwe nawet w duzych ilościach

Awatar użytkownika
Baca
Posty: 2250
Rejestracja: 24 sierpnia 2010, 09:36
Motocykl: Była535-Jest H.D1600
Lokalizacja: Tychy-Bierun
Wiek: 61
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: Baca » 08 listopada 2016, 17:55

Bynio tez o tym myślę od dłuższego czasu, moze wreszcie się uda.Pogadamy. :chopper:

Awatar użytkownika
CoLdY7
Posty: 347
Rejestracja: 19 czerwca 2015, 11:23
Motocykl: XV 535 ^ DL650
Lokalizacja: Strzelin
Wiek: 30
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: CoLdY7 » 08 listopada 2016, 23:07

DAREK.S pisze:Planujemy
dzikim świtem czyli tradycyjnie ok. 9:00
:lol: hahahaha

niecierpliwie czekam na relację i fotki
:chopper: Obrazek Przemek, alias CoLdY, alias wieSzak

Awatar użytkownika
Pawlas
Posty: 177
Rejestracja: 03 lutego 2010, 16:35
Motocykl: XV1100/ST1300
Lokalizacja: Kraków
Wiek: 48
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: Pawlas » 10 listopada 2016, 10:33

I już się ciepło zrobiło na sercu - dawkujcie wrażenia bo zima długa :-)

staszek_s
Posty: 202
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: staszek_s » 10 listopada 2016, 10:42

Pisz Darek, bo zamówiłem popcorn i piwo na długi weekend :bravo:

Awatar użytkownika
pisior
Posty: 5306
Rejestracja: 21 sierpnia 2009, 12:55
Motocykl: 535,1100vn1500gsf125
Lokalizacja: kostrzyn nad odra
Wiek: 40
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: pisior » 11 listopada 2016, 11:50

no co jest ? Darek szybko dawaj reszte
Obrazek

Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 12 listopada 2016, 23:36

Pawlas pisze:I już się ciepło zrobiło na sercu - dawkujcie wrażenia bo zima długa :-)
pisior pisze:no co jest ? Darek szybko dawaj reszte
No to w końcu szybko czy dawkować? Hehe, jak tu wszystkim dogodzić? :lol: Obawiam się jednak, że będzie wolno - sorki Grzesiu staram się jak mogę ale czasu brakuje, a na pisanie relacji urlop podobno nie przysługuje.
;-)

OK, pora ruszać - wskakujemy na Prosiaka i po raz ostatni pada pytanie - może jednak na południe? W kufrach spakowane są i stroje kąpielowe i cieplejsze bluzy więc właściwie wszystko jedno gdzie pojedziemy. Kilka dni wcześniej nawet śmialiśmy się, że jak będzie padać to ruszamy w kierunku Korsyki. Dzisiaj zapowiada się jednak piękny, słoneczny dzień więc odpowiedź może być tylko jedna. Mapka Norwegii wsunięta w tankbag też zobowiązuje - w końcu mapka świętsza od GPSa i nie tak łatwo wymazać z niej plan podróży. :-) Chociaż właściwie jak zwykle w przypadku naszych wyjazdów żadnego precyzyjnego planu nie było. Nie robiliśmy wcześniej żadnych rezerwacji promów, noclegów, itp. Celem pierwszoplanowym był oczywiście Nordkapp i dlatego szukaliśmy najkrótszej drogi "tam", by potem jak będzie czas i pogoda wracać spokojnie krętymi drogami Norwegii. Najkrótsza, sugerowana przez nawigację trasa zakładała wycieczkę przez kraje nadbałtyckie i Finlandię. Trasa ta nam się bardzo spodobała bo prowadziła przez nowe dla nas kraje: Litwę, Łotwę, Estonię i oczywiście Finlandię. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy bezkrytycznie słuchali GPSa. ;-) Tym razem też stwierdziliśmy że warto nałożyć trochę kilometrów i odwiedzić przy okazji takie miejsca jak Wilno na Litwie i Rovaniemi, miasteczko św. Mikołaja na kole podbiegunowym w Finlandii. Tak też powstała cała nasza wakacyjna trasa - mieliśmy w głowie kilka punktów, które chcieliśmy zobaczyć, odwiedzaliśmy je po kolei ciągnąc za sobą pędzel umaczany w niebieskiej farbie i wyszło nam coś takiego: ;-)
Obrazek

Niestety nie pomyślałem żeby w trakcie podróży zaznaczyć na mapie również miejsca noclegów i wczoraj straciłem pól dnia, żeby sobie przypomnieć gdzie i kiedy rozbijaliśmy nasz wakacyjny dom. Może wydawać się Wam to dziwne, ale my łapiemy się często na tym że w trakcie tak intensywnej podróży, już po tygodniu człowiek zapomina gdzie i co oglądał te kilka dni wcześniej. Hehe, skleroza podobno nie boli ale dobrze, że są jeszcze fotki i wideo. :-)
Oczywiście fotek mamy zdecydowanie za dużo i trochę pewnie potrwa zanim sobie wszystko przypomnę. Proszę więc o cierpliwość bo mogą być dłuższe przerwy pomiędzy kolejnymi odcinkami tej relacji. ;-)

Dzień 1 - Ruda Śląska (Polska) -> Troki (Litwa)
Właściwie nie ma czym pisać - większa część trasy z pierwszego dnia podróży to totalna nuda. Trasa szybkiego ruchu w kierunku Warszawy, potem przeciskanie się przez korki stolicy i jeszcze kilka nijakich kilometrów do Ostrowa Mazowieckiego. Spokojnie można by przysnąć gdyby nie podniecenie towarzyszące pierwszemu dniu urlopu. :-)
Również googlowa nawigacja, którą postanowiłem się wspomóc podczas przejazdu przez Warszawę postanowiła nam urozmaicić trochę podróż. Właściwie już na wylocie z miasta, w długim korku w kierunku Ostrowa nawigacja kazała skręcić w prawo na jakieś osiedle. Trochę się zdziwiłem ale postanowiłem zaryzykować - w końcu google uwzględnia korki i być może znalazł jakiś skrót albo objazd? Po 500 metrach ponownie usłyszałem "skręć w prawo". OK, skręciłem ale kiedy na następnym skrzyżowaniu usłyszałem to samo to wiedziałem, że coś tu nie gra. Na szczęście za jakiś czas znów usłyszałem "skręć w prawo" i znalazłem się w tym samym korku na głównej trasie tylko 300 metrów do tyłu. :evil: Najlepiej, że za 300 metrów znowu powinienem według GPSa skręcić w prawo - oczywiście nie zaryzykowałem kolejnego okrążenia po osiedlowych dróżkach. Wolałem przeciskać się pomału do przodu główną trasą niż krążyć bez końca dookoła osiedla według wskazówek zawieszonego GPSa. Chociaż może w tym szaleństwie jest jakaś metoda - kierowca zamiast stać w korku jeździ sobie dookoła do czasu aż korek się zluzuje i wtedy nawigacja pozwoli mu jechać prosto. Efektywność liczona stosunkiem kilometry/czas zdecydowanie lepsza. :lol: Podsumowując - wspominałem już, że nawigacja to ZŁO? Szczególnie na motocyklu? Wyrzućcie te diabelskie pudełeczka z kierownic bo nigdzie nie dojedziecie! ;-) :lol:

Wracając do tematu - właściwie dopiero za Augustowem, po wyprzedzeniu niekończącego się konwoju rodaków zmierzających w kierunku jezior na urlop, droga zrobiła się ciekawsza. Trochę zmęczeni dotychczasowymi przepychankami na drodze zrobiliśmy sobie krótkę przerwę zaraz za Augustowem, przy śluzie Przewięź. W barze przy śluzie wypiliśmy klimatyczną kawkę rodem z PRLu i pozwoliliśmy sobie na krótki spacerek w celu rozprostowania kości. Obydwoje zgodnie stwierdziliśmy, że musimy tu kiedyś wrócić na dłużej, bo okolice i widoczki są bardzo obiecujące.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zakładaliśmy awaryjnie, że być może trzeba będzie szukać noclegu w okolicach Augustowa, bo znając nasze "wyruszanie o świcie" i tempo podróżowania po naszych drogach nie byłem do końca przekonany, że uda nam się jednym skokiem dotrzeć w okolice Wilna. Zwłaszcza, że przekraczając granice z Litwą trzeba przesunąć zegarek o godzinę do przodu - trzeba uważać szczególnie jeżeli ktoś rezerwuje hotel i musi stawić się na wyznaczoną godzinę. Nas to szczęśliwie nie dotyczy, bo dom mamy spakowany w kufrze, a kemping Slenyje w Trokach, który wypatrzyłem wcześniej w Internecie przyjmuje gości do późnych godzin wieczornych.
W Przewięźi byliśmy ok. 18:00, pogoda dopisywała, a do Troków zostało nam ok. 180 kilometrów więc postanowiliśmy zaryzykować i jechać dalej. Nie znaliśmy co prawda realiów litwińskich dróg ale zakładaliśmy, że około 22:00 (według litwińskich zegarków) powinniśmy być w Trokach. Obawialiśmy się trochę patroli polującej na łapówki policji, którą wszyscy straszą więc z pewną nieśmiałością mijaliśmy tablicę z napisem "Lietuvos Respublika". Na szczęście po drugiej stronie stała tablica EU - chyba więc nie może być tak źle? :-)
Na wszelki wypadek nie goniliśmy Prosiaka więcej niż 20km/h powyżej limitów żeby nas było stać na mandat. Jak się później okazało żaden podstępny patrol nie wyskoczył z krzaków, a drogi i widoki były bardzo przyzwoite. Do tego na drogach było prawie zupełnie pusto więc można było spokojnie połykać kilometry. Co prawda wieczorem straszyło trochę deszczem ale szczęśliwie skończyło się lekką mżawką na odcinku zaledwie kilkunastu kilometrów. Nie zrażało nas to zupełnie bo Prosiak dzielnie brał wszystkie krople na siebie, a na niebie przed nami pojawiła się wyraźna tęcza. Czyżby dobry znak na dalszą część wyprawy?
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Podążając za tęczą nie znaleźliśmy co prawda garnka ze złotem, ale szczęśliwie dotarliśmy do punktu numer 1 na naszej mapce - na kemping w Trokach, z którego planowaliśmy w kolejnym dniu zrobić sobie wycieczkę do Wilna.
Cdn...
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 16 listopada 2016, 22:52

Dzień 2 - Litwa. Zwiedzamy Troki i Wilno
Po całym dniu w siodle trzeba czasem odpocząć, tak więc niedzielę zaczynamy leniwym spacerkiem po kempingu. W kempingowej knajpce sprawdzamy co Litwini podają na śniadanie, a potem zwiedzamy cały ośrodek. Kemping położony jest nad jeziorem trockim, na przeciw zamku. Lokalizacja jest bardzo fajna, jest plaża, można się kąpać, popływać kajakiem albo łódeczką. Wydaje się, że ośrodek powinien dobrze prosperować ale niestety oglądając zabudowania, domki, sauny widać, że jak wiele naszych ośrodków wypoczynkowych tak i ten ma już lata świetności za sobą. Jest środek sezonu i za dużo gości nie ma - większość jest chyba przejazdem tak jak my.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Chociaż wiszące na niebie rano chmury nie wróżyły ładnego dnia, to z czasem zaczęło się przejaśniać. Najważniejsze, że nie padało. Około 10:00 postanowiliśmy nie marnować dnia i ruszyć zwiedzać okolice. Na pierwszy ogien poszły oczywiścieTroki. Jak na małą mieścinkę, w centrum panuje dość duży ruch. Wszystko za sprawą zamku stojącego na wyspie - dopisuje pogoda, jest niedziela więc i turystów sporo. Większość miejsc parkingowych w centrum jest płatna i oczywiście zajęta. My wciskamy się na jakiś prywatny parking na podwórku sympatycznej litewskiej babci. Tych podwórkowych parkingów jest sporo i kto może próbuje parę groszy na turystach dorobić. Parking nie jest jakoś specjalnie drogi więc nie próbowaliśmy szukać alternatyw chociaż widzieliśmy później motocyklistów parkujących (pewnie za darmo) na deptaku przy jeziorze.
Po przyjeździe pierwsze kroki skierowaliśmy oczywiście do ... ? Tak, oczywiście nie do zamku, bo przecież po drodze była masa straganów z pamiątkami i szereg apetycznych knajpek. :lol: Prawdę mówiąc szukaliśmy jakiejś wody do picia, bo zaczynało się robić gorąco. Skończyło się wizytą w knajpce serwującej bardzo dobre, lokalne pszeniczne piwko z plasterkiem cyntryny. Radlerek "home made" smakował wyśmienicie zwłaszcza przegryzany inną lokalną specjalnością - kibinami. Kibiny litewskie to pierożki z kruchego ciasta nadziewane baraniną i innymi mięsami. Pochodzą z kuchni tatarskiej, którą przywieźli Karaimowie - ludność sprowadzona z rejonu Krymu do Troków w XIV wieku przez Wielkiego Księcia Litewskiego Witolda. Historia, historią - niektórzy ją lubią ale nas zdecydowanie bardziej zaintrygował smak tych pierożków - palce lizać! Zdecydowanie polecam spróbować jeżeli będziecie w okolicy Troków, bo niestety w innych rejonach raczej nie występują. :-(
Przekąsiwszy co nieco mogliśmy udać się na zwiedzanie zamku.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zamek w Trokach to jak się okazuje w większości rekonstrukcja ale skoro już tu jesteśmy to grzechem byłoby go nie zwiedzić. Dużo do oglądania nie ma na szczęście, bo robi się coraz cieplej, a my ganiamy w motocyklowych gaciach. Niestety poranne chmury nas zmyliły i chociaż zwykle wybierając się na zwiedzanie zabieramy jakieś lżejsze spodenki i buty do przebrania, to teraz ich nie spakowaliśmy. Na kemping nie mamy daleko ale nie chce nam się wracać po lżejsze ciuszki i jedziemy od razu do Wilna. Później w Wilnie zdecydowanie pożałujemy tej decyzji. :-(
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W Wilnie znajdujemy jakieś miejsce do parkowania i ruszamy w miasto. Korzystając z jakiegoś darmowego hotspotu udało nam się ściągnąć z sieci przewodnik i mapkę Wilna. Na mapce zaznaczona była trasa prowadząca przez najatrakcyjniejsze miejscówki miasta więc ruszyliśmy zgodnie ze wskazówkami. Niestety zrobiło się wyjątkowo gorąco i zaczynamy się gotować w motocyklowych gatkach - dobrze że na trasie wycieczki znalazła się okazała Bazylika św. Stanisława Biskupa i św. Władysława bo można się trochę schłodzić w kamiennych murach. Oczywiście nie na długo, bo jak na złość kolejnym punktem jest Wzgórze Giedymina z ruinami zamku. W sumie warto było się trochę spocić bo z wieży zamkowej można podziwiać panoramę Wilna.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Trasa z mapki okazała się dość długa i dość męcząca zwłaszcza w motocyklowych butach. Jeżeli chodzi o atrakcje to głównie obiekty sakralne. Gdybym był uczestnikiem jednej z pielgrzymek, których mijaliśmy wiele, to pewnie byłbym zachwycony ale do wycieczki motocyklowej średnio mi takie atrakcje pasowały. Może gdybym był jakimś pasjonatem architektury, to też w każdej budowli potrafiłbym znaleźć coś ciekawego i wyjątkowego - ponieważ jednak nie jestem to mogę napisać jedynie że niektóre rzeczywiście były ładne. ;-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na koniec wycieczki została nam Ostra Brama - brama miejska z kaplicą i obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. To chyba jeden z najbardziej popularnych wśród turystów i pielgrzymów obiektów Wilna. Jak na taki obiekt, mnie zaskoczyło jedno - od strony starego miasta jest on dość zadbany, w przejściu trafiamy już na jakichś żebraków, a po drugiej stronie mamy już typową biedę z nędzą. Można mieć wrażenie jakbyśmy nagle do jakichś slamsów wchodzili. Pozostaje nam więc drobny niesmak na koniec zwiedzania i kawał drogi na parking gdzie zostawiliśmy Prosiaka. Wykończeni wracamy na kemping w Trokach, żeby trochę odpocząć przed czekającą nas jutro trasą.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

cdn...
Ostatnio zmieniony 20 listopada 2016, 12:29 przez DAREK.S, łącznie zmieniany 1 raz.
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

Awatar użytkownika
tylust
Posty: 2689
Rejestracja: 13 stycznia 2014, 09:26
Motocykl: XV 750 1982r.
Lokalizacja: Kalisz - Wlkp.
Wiek: 45
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: tylust » 18 listopada 2016, 11:29

Super sprawa. Miło pomyśleć o urlopie i słoneczku w połowie deszczowego listopada. Od razu więcej się chce. Jak zwykle czekam na ciąg dalszy relacji i więcej zdjęć. :bravo: :nazdrowie:
Tomek

staszek_s
Posty: 202
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: staszek_s » 19 listopada 2016, 23:07

Fajnie się wspomina, też zaliczyliśmy w tym roku Troki i Wilno, tylko puszką. Ci Tatarzy to chyba trochę później przybyli niż w IV wieku ;)

Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 20 listopada 2016, 12:27

staszek_s pisze:Fajnie się wspomina, też zaliczyliśmy w tym roku Troki i Wilno, tylko puszką. Ci Tatarzy to chyba trochę później przybyli niż w IV wieku ;)
Haha, tak to jest jak się po nocach pisze. To już drugi błąd wytknięty przez uważnego czytelnika - ciszę się widząc, że ktoś mnie rzeczywiście czyta. ;-)
A wiek (wg. Wikipedii) miał być oczywiście XIV tylko gdzieś "iksa" zjadłem. Dzięki za uwagę, zaraz poprawiam. :-)
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

staszek_s
Posty: 202
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: staszek_s » 20 listopada 2016, 17:03

No tak, celowo zostawiasz na nas pułapki, żeby sprawdzić czy uważnie czytamy ;) Leć dalej, ciekawe jak reszta Pribaltiki wygląda, tam jeszcze nie dostałem...

Awatar użytkownika
Straszaq
Posty: 317
Rejestracja: 02 grudnia 2008, 13:02
Motocykl: BMW R1150 RT
Lokalizacja: Konin
Wiek: 39
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: Straszaq » 20 listopada 2016, 19:15

DAREK.S pisze:... - ciszę się widząc, że ktoś mnie rzeczywiście czyta. ;-)
Czyta czyta...nie pisze ale czyta i to z wypiekami na polikach...Kiedyś była to moja wyprawa marzeń...bardzo podobna, praktycznie identyczna, tyle, że od drugiej strony, tzn. najpierw Norwegia a później powrót przez Finlandię. Też mam gotowe plany trasy itd. ale póki co północ pozostaje w strefie marzeń. Za drogo i za długo, co jest chyba dla mnie więszym problemem jak ta kasa. Kiedyś tam pojadę, ale nie teraz. Trzeba coś zostawić na późniejsze lata jak już dzieci będą większe i będą się wstydziły z rodzicami na wakacje jeździć :) Póki co myślę o Rumuni bo mnie kris2k zaraził swoim opisem. Zdecydowanie bliżej, krócej i taniej jak Nordkapp.
Czekam na c.d. opisu, także pisz...chociażby dla tych 3-4 osób :rock:
Nieważne jaki masz motocykl...ważne gdzie nim byłeś.

kokuru
Posty: 207
Rejestracja: 14 maja 2009, 23:30
Motocykl: st1300
Lokalizacja: Koszalin
Wiek: 56
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: kokuru » 21 listopada 2016, 21:25

Na pewno nie dla trzech czterech osob!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 23 listopada 2016, 20:46

Straszaq pisze:
DAREK.S pisze:... - ciszę się widząc, że ktoś mnie rzeczywiście czyta. ;-)
Czyta czyta...nie pisze ale czyta i to z wypiekami na polikach...
kokuru pisze:Na pewno nie dla trzech czterech osob!!!!!!!!!!!
Wiem, wiem - tak się tylko droczę ;-) :lol:
Chociaż z drugiej strony zawsze obiecuję sobie, że tym razem będzie zwięźle i konkretnie żeby się lepiej czytało. Oczywiście wychodzi jak zwykle - jakaś wewnętrzna maruda dochodzi do głosu i powstaje telenowela w kilkunastu odcinkach. :mrgreen: Prawdę mówiąc gratuluję wytrwałości, bo nie wiem czy sam bym wszystko przeczytał. ;-)
Straszaq pisze:Póki co myślę o Rumuni bo mnie kris2k zaraził swoim opisem. Zdecydowanie bliżej, krócej i taniej jak Nordkapp.
Czekam na c.d. opisu, także pisz...chociażby dla tych 3-4 osób :rock:
Też polecam - Rumunia też jest piękna i zdecydowanie warta odwiedzenia. Mam nadzieję, że i nam uda się tam jeszcze kiedyś pojechać.
A wracając do telenoweli - kolejny odcinek już w drodze ... ;-)
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

staszek_s
Posty: 202
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: staszek_s » 23 listopada 2016, 21:40

Darek, jak napiszesz to zwięźle to będzie jeszcze jedna nudna relacja z setką zdjęć a tak to się czyta z wypiekami :)

Awatar użytkownika
zbródel
Posty: 204
Rejestracja: 11 czerwca 2015, 11:48
Motocykl: Wild Star 1600
Lokalizacja: Legionowo
Wiek: 52
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: zbródel » 24 listopada 2016, 09:23

Ja tylko daję znać, że też czytam i czekam na kolejne odcinki :)
Quidquid latine dictum sit, altum videtur

tłoczno w busie i w pociągu, a ja jadę na motongu... :chopper:

Awatar użytkownika
Bynio
Posty: 1281
Rejestracja: 05 czerwca 2011, 18:21
Motocykl: XVS 1300 2007r.
Lokalizacja: Kutno
Wiek: 52
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: Bynio » 24 listopada 2016, 17:23

Ja czytam i śledzę następne posty :) Darek teraz dla nas jestes takim skandynawskim guru :)
Obrazek
Umiarkowane spożywanie alkoholu nie jest szkodliwe nawet w duzych ilościach

Awatar użytkownika
DAREK.S
Posty: 1891
Rejestracja: 05 listopada 2008, 21:19
Motocykl: XV750, 1990; ST1300
Lokalizacja: Ruda Śląska
Wiek: 43
Kontakt:
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: DAREK.S » 24 listopada 2016, 22:10

Bynio pisze:...Darek teraz dla nas jestes takim skandynawskim guru :)
No to mnie teraz połechtałeś, muszę zacząć unikać sodówki żeby do głowy nie uderzyła hehe. ;-) :lol:
:uklon: dla Wszystkich cierpliwych czytelników, a w podziękowaniu kolejna część:

Dzień 3 - Troki (Litwa) -> Ryga (Łotwa) -> Kabli (Estonia)
Po leniwym dniu spędzonym przede wszystkim na parkingu w Wilnie Prosiak będzie ma znowu okazję trochę się rozgrzać. Wilno było właściwie jedynym miejscem w krajach nadbałtyckich, które zaplanowaliśmy odwiedzić. Kolejnym celem miał być już Tallin, z którego kursuje prom do Finlandii. Z Troków do Tallina jest niewiele ponad 600 kilometrów więc jest to właściwie trasa na jeden dzień. Problem w tym, że bylibyśmy tam wieczorem i dopiero kolejnego dnia byłaby okazja na złapanie promu. Ponieważ nie bardzo uśmiechał nam się nocleg w mieście, to planowaliśmy znaleźć jakiś kemping nad estońskim wybrzeżem Bałtyku wzdłuż którego biegnie trasa E67 do Tallina. Nie mieliśmy nic upatrzonego, bo liczyliśmy że nad morzem znajdziemy sporo kempingów - ważne by zatrzymać się na tyle blisko Tallina żeby można było bez pośpiechu dojechać około południa na przystań promową. Według "rozkładów jazdy" po południu z Tallina do Helsinek odpływa kilka promów, a sama przeprawa trwa około dwóch godzin. W sam raz żeby zdążyć poszukać pierwszego noclegu w Finlandii i wypić jakieś piwko na mieście. :-)

Uprzedzając trochę fakty - w efekcie naszego "planowania" wyszła mniej więcej taka trasa:
Obrazek
https://goo.gl/maps/L1gRRnsQJ852

Tak naprawdę to z całego tego odcinka pamiętam tylko pierwsze kilometry na Litwie, potem korki w Rydze i końcówkę z Estonii. Sprostuję od razu - byłem wypoczęty i wcale nie przysypiałem. ;-) Po prostu nie za bardzo było co pamiętać. Ale po kolei:
Pierwsze kilkanaście, a może kilkadziesiąt kilometrów na Litwie zapamiętałem, ze względu na 10 kilometrowy, szutrowy odcinek specjalny drogi nr 108, którym musieliśmy się przebić do autostrady A2. Niestety mieliśmy tego pecha, że akurat trwał remont tego odcinka i po asfalcie zostało wspomnienie. Droga wysypana była kamieniem i po tym puszczono ruch. Może bym się nawet cieszył gdybym jechał na Varadero albo innym Transalpie ale manewrowanie Prosiakiem na takiej nawierzchni nie jest zbyt szczęśliwym doznaniem. Zwłaszcza w chmurze kurzu poganiany przez ciężarówki budowy siedzące na ogonie. :-(
Obrazek
Obrazek

Na szczęście ten specjalny odcinek był wyjątkiem, a większość dróg którymi mieliśmy okazję podróżować jest naprawdę dobrej jakości. Inna sprawa, że ten odcinek od Troków do Rygi nie był jakoś specjalnie ciekawy widokowo. Początek nie był zły ale potem to właściwie typowa, dość ruchliwa trasa. Widoki uatrakcyjniały jedynie bociany, które setkami okupowały przydrożne pola, pobocza drogi i pasy rozdzielające jezdnie. Tylu bocianów jednocześnie jeszcze w Polsce nie widziałem, a tu było ich naprawdę mnóstwo. Na najlepsze noty zasłużył bociek lądujący na latarni pomiędzy pasami autostrady. ;-)
Przed samą granicą jazda zrobiła się na chwilę trochę ciekawsza bo wyprzedziły nas trzy motocykle na estońskich tablicach. Ja do tej pory nie goniłem za bardzo żeby nie narażać się na kontakt ze stróżami prawa, ale ponieważ chłopaki byli prawie miejscowi i jechali dość odważnie to postanowiłem się pod nich podpiąć. Granicę pomiędzy Litwą i Łotwą przekroczyliśmy więc w dość dobrym tempie, a zaraz za nią zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji na jakiś obiadek. Ponieważ czas nas za bardzo nie gonił, a aura ciągle nam sprzyjała to postanowiliśmy nadłożyć dzisiaj kilka kilometrów i przynajmniej z siodła rzucić okiem na Rygę, stolicę Łotwy.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Do Rygi dojechaliśmy około 17:00 i wydaje mi się, że trafiliśmy dokładnie w godziny szczytu. Sznurek pojazdów ciągnął do miasta i nie było innego wyjścia jak grzecznie podążyć z prądem. Leniwa jazda i wysoka temperatura zmęczyły nas na tyle, że odechciało nam się jakichkolwiek spacerów po mieście. Wjechaliśmy co prawda do centrum ale na rynek się już nie udało, bo wszędzie stały znaki zakazu. Pamiątkę za nieprawidłowe parkowanie przywiozłem już w zeszłym roku z Oslo i nie chciałem ryzykować otrzymania kolejnej pamiątki z Łotwy. ;-) Ponieważ nie znaleźliśmy miejsca gdzie można by bezpiecznie zaparkować i zostawić graty żeby ich ze sobą nie tachać, to postanowiliśmy dać sobie spokój ze zwiedzaniem i jechać dalej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wyjechać z centrum było jeszcze gorzej jak wjechać, bo trafiliśmy na jakąś główną ulicę z wyłączonym przez remont jednym pasem. Zwężki, koparki, światła co 50 metrów - dzisiaj mieliśmy szczęście do remontów. Można się zastanawiać czy warto było nadłożyć drogi - w końcu właściwego centrum nie zobaczyliśmy, a reszta jak każde miasto. Stolica znaczy - wieżowce, hotele i luksusowe samochody. ;-) W każdym razie, my nie żałujemy wizyty w Rydze, to w końcu jedyne miejsce które "zwiedziliśmy" na Łotwie. Jeżeli jednak śpieszycie się na północ, to szkoda czasu, bo dalej są lepsze widoki.
Po powrocie na trasę E67 do Tallina wracają również sielskie widoczki: łąki, bociany, lasy i od czasu do czasu widok na Bałtyk brzegiem którego prowadzi ta trasa. Ruch jest dość duży ale droga jest szeroka, a nawierzchnia super. Poza nami, w kierunku Estonii podąża również duża liczba TIRów, ale tym razem spotyka nas miła niespodzianka. Kierowcy TIRów patrzą w lusterka i jak tylko nas zobaczą zjeżdżają grzecznie na bok. :shock: :D
Brzmi jak sen ale to prawda - sami byliśmy wyjątkowo zaskoczeni, bo zupełnie czegoś innego spodziewaliśmy się wiedząc co kierowcy TIRów z krajów nadbałtyckich (i nie tylko) potrafią wyczyniać na naszych drogach.
Obrazek
Obrazek

Większość trasy wzdłuż Bałtyku przelecieliśmy z przyzwoitym turystycznym wskazaniem 1:00-1:20 na zegarku. ;-)
Jazda Prosiakiem w takim tempie to czysta przyjemność i relaks. Mięciutko, cichutko, zupełnie nie czuć że się jedzie, a droga ucieka. Jest jednak wada - takie monotonne tempo na tym motocyklu strasznie usypia. :-)
Dlatego też, właściwie nie zauważyliśmy kiedy minęliśmy łotewsko-estońską granicę, a znaki zaczęły pokazywać że do Tallina zostało mniej niż 200 kilometrów. Według lokalnego czasu wybiła 20:00 więc zaczęliśmy rozglądać się za jakimiś kempingami. Jeszcze w Polsce przeglądałem mapkę kempingów w tym rejonie szukając czegoś nad samym morzem żeby zapunktować u żony i wprowadzić ją w dobry nastrój przed dalszą poniewierką. W końcu w Finlandii czekają nas tylko lasy, chłód i ziąb więc niech się dziewczyna chociaż trochę nacieszy plażą. :lol:
Już w domu wypatrzyłem więc mały, dobrze zapowiadający się kemping w miejscowości Kabli więc postanowiliśmy tam dojechać. Kabli Mini camping to kemping położony na zupełnym "zadupiu" i właściwie schowany w lesie - bez większych problemów udało nam się go jednak znaleźć. Na kempingu stoi kilka drewnianych domków jednak wszystkie były zajęte. My jednak szukamy miejsca na namiot i takiego akurat nie brakuje. Za przyzwoitą kwotę (10 EUR za noc) możemy rozłożyć nasz namiot na zielonej trawce. Mamy już dużą wprawę w rozkładaniu naszego domu więc po 20 minutach jesteśmy gotowi żeby ruszyć na plażę podziwiać zachód słońca. Na plaży jesteśmy po 21:00 lokalnego czasu a słońce wisi jeszcze dość wysoko. Ściągamy buty, wchodzimy do wody i doznajemy szoku - szoku termicznego. :shock: To w końcu Bałtyk, a my jesteśmy przeszło 400 kilometrów na północ od naszego wybrzeża. Mimo wszystko spodziewaliśmy się czegoś innego - temperatura wody jest masakrycznie WYSOKA. Po prostu rosół. :shock: :shock: :mrgreen:
Chociaż nie planowałem wieczornej kąpieli i nie zabrałem na plażę kąpielówek nie mogłem sobie odmówić takiej okazji i w regularnych majtach wskoczyłem do wody. :-) Chociaż "wskoczyłem" to trochę złe słowo - okazało się, że w tym miejscu jest tak płytko, że musiałem iść wgłąb morza ze 100 metrów żeby zamoczyć się jak w wannie. :D To oczywiście tłumaczyło tę wysoką temperaturę wody, ale mimo wszystko zmierzone termometrem 24 stopnie Celsjusza było dla nas jakąś nierealną jak na Bałtyk wartością.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wizyta na pięknej, pustej plaży, super pogoda i ciepłe morze mogły mieć tylko jeden efekt - decyzję o kolejnym leniwym dniu spędzonym na plaży. Prawdę mówiąc nie protestowałem, bo brałem pod uwagę taki scenariusz już wcześniej. Zakładałem, że jak dopisze nam pogoda to zostaniemy na chwilę nad naszym morzem żeby chociaż trochę zrekompensować żonce plaże Korsyki. ;-)

cdn...
Tak wiele miejsc, tak mało czasu...
:chopper:
Nasze podróże:
Słowenia, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Alpy-AT,CH,IT, Alpy-DE,CH,FR, Norwegia

Awatar użytkownika
CoLdY7
Posty: 347
Rejestracja: 19 czerwca 2015, 11:23
Motocykl: XV 535 ^ DL650
Lokalizacja: Strzelin
Wiek: 30
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: CoLdY7 » 24 listopada 2016, 23:55

:bravo:
:chopper: Obrazek Przemek, alias CoLdY, alias wieSzak

staszek_s
Posty: 202
Rejestracja: 03 września 2014, 21:43
Motocykl: Suzuki DL 650A
Lokalizacja: Radlin, woj Śląskie
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: staszek_s » 25 listopada 2016, 08:19

Ta pusta plaża z ciepłą wodą mnie zaciekawiła, trzeba będzie kiedyś sprawdzić :)

kokuru
Posty: 207
Rejestracja: 14 maja 2009, 23:30
Motocykl: st1300
Lokalizacja: Koszalin
Wiek: 56
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: kokuru » 25 listopada 2016, 20:26

jakos takos krotko-nie to zebym popedzal : :evil: :evil: :evil: :mrgreen:

Awatar użytkownika
pomidor
Posty: 544
Rejestracja: 27 kwietnia 2008, 19:59
Motocykl: HD ASPT SOFTAIL CUST
Lokalizacja: Gilowice
Wiek: 53
Status: Offline

Re: W 22 dni dookoła Skandynawii - Norwegia, Nordkapp 2016

Post autor: pomidor » 27 listopada 2016, 15:25

Darek niedziela pisz cos gdzie ta norwegia
motór jest wieczny.. motór nigdy nie umiera!

ODPOWIEDZ