Otóż przyszły mi zestawy naprawcze do gaźników oraz ich łączniki gumowe, więc stwierdziłem dzisiaj, że się za to zabiorę.
Niestety podczas demontażu natknąłem się na efekt pracy jakiegoś miszcza, który poprosiwszy somsiada o pomoc stwierdził, że takie dwa łebskie chopy to nie takie rzeczy już ogarniali, to i z tym sobie poradzą. No i sobie poradzili... jego mać!
Somsiad swój chłop i łapę pewnie miał jak bochen chleba więc te biedne, małe śrubeczki M6 siedzące w aluminiowej głowicy dop#%*dolił z siłą wodospadu...no tak jak to miał w zwyczaju przy okazji grzebania w ruskim kombajnie.
Trzy się tam jakoś trzymały, pewnie zaklinowane na wiórach po zmielonym gwincie w głowicy, ale ostatnią już chyba tak przekręcił, że sama wylatywała, więc niczym w bajce "Sąsiedzi" wzięli się we dwóch... i wymyślili
Efekty macie na zdjęciach poniżej. Ja nawet nie wiem jak to komentować. W cenzuralny sposób się chyba nie da.
Dwa otwory mają obrobiony spory kawałek gwintu od wejścia - ten gwint zdejmowałem z wykręconych śrubek.
Trzecia się urwała, ale ja jej nawet nie zacząłem wykręcać. Jak założyłem klucz to się ruszyła główka śruby - pomyślałem, że mi się przywidziało więc złapałem ją w palce i po prostu wyjąłem. Że sama wcześniej nie wyleciała to cud.
Ale ostatnia to inżynieria na niespotykanym poziomie. Nie wiem czy tam coś rozwiercili, czy pakowali ten gwint M8 na chama i wyłamali kawałek alu, albo może próbowali to spawać i stopili...nie wiem, ręce mi opadły. I do tego ten kąt pod jakim to wkręcili - no masakra.
Jak już to "złożyli" to chyba im łapała lewe powietrze, no bo śruby poprzekręcane, a ta ostatnia to zwykła nakrętka na M8 pod dziwnym kątem pod którą musieli rozwiercić otwór w łączniku uszkadzając go przy okazji z boku też, bo nakrętka za duża i tarła o bok łącznika... wiec popsikali wszystko jakimś srebrnym sprayem, który to miał chyba skleić i uszczelnić
Teraz opcji mam kilka.
Podjąć próbę naprawienia tego bajzlu, a jak się nie uda no to szukam głowic używek, albo całego silnika.
I teraz dochodzimy do momentu, gdzie chciałbym Was prosić o opinie.
Urwaną śrubę wykręcę i wraz z pozostałymi dwiema muszę jakoś naprawić. Myślałem żeby zastosować helicoil'e do M6 z nierdzewki.
Nie wiem jakim momentem te oryginalne śrubki powinny być dokręcone, ale podejrzewam że nie więcej niż 8-10 Nm, więc heli to powinny bez problemu udźwignąć - w końcu tam nie ma żadnych sił, byle oring docisnąć.
Natomiast co do tej ostatniej M8, to jak odkręcałem nakrętkę, to szła bardzo ciężko, a mimo to ten wystający z głowicy kawałek nawet nie drgnął, więc chyba siedzi tam solidnie. Mogę się pokusić i dorobić taką specjalną kątową podkładkę pod nakrętkę, żeby dociągała łącznik płasko do głowicy. Nakrętkę też mogę zmodyfikować, żeby nie tarła o bok łącznika, tylko... to dalej będzie jakaś rzeźba w
Inna opcja to wykręcić ten kawał gwintu M8 z głowicy i wypełnić dziurę po niej (wraz z tym co już wykruszyli) jakimś specjalnym klejem typu "płynny metal" czy jak to się tam nazywa. Lata temu kleiłem czymś takim pęknięty karter w starej krosówce i to działało. Po zastygnięciu można to szlifować i wiercić w tym jak w stali (podobno). Więc bym to zakleił, a potem nawiercił i nagwintował pod normalną śrubkę M6 jak w oryginale.
Wyglądałoby to o wiele lepiej niż poprzedni sposób, tylko tu z kolei boję się trochę, że głowica może strzelić przy próbie wykręcania tego bolca M8.
Oprócz tego, że mega krzywo, to nie mam pojęcia jak oni to tam obsadzili
Napiszcie proszę co o tym sądzicie, może ktoś będzie miał jakiś lepszy pomysł?
Może ktoś zna jakiś godny polecenia klej?