Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Jeżeli masz kłopoty ze swoją Virago lub nie wiesz jak coś naprawić to idealne miejsce by o tym napisać
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Zanim poproszę Was o poradę, krótkie streszczenie całej sytuacji.

Otóż przyszły mi zestawy naprawcze do gaźników oraz ich łączniki gumowe, więc stwierdziłem dzisiaj, że się za to zabiorę.
Niestety podczas demontażu natknąłem się na efekt pracy jakiegoś miszcza, który poprosiwszy somsiada o pomoc stwierdził, że takie dwa łebskie chopy to nie takie rzeczy już ogarniali, to i z tym sobie poradzą. No i sobie poradzili... jego mać! :evil:
Somsiad swój chłop i łapę pewnie miał jak bochen chleba więc te biedne, małe śrubeczki M6 siedzące w aluminiowej głowicy dop#%*dolił z siłą wodospadu...no tak jak to miał w zwyczaju przy okazji grzebania w ruskim kombajnie.
Trzy się tam jakoś trzymały, pewnie zaklinowane na wiórach po zmielonym gwincie w głowicy, ale ostatnią już chyba tak przekręcił, że sama wylatywała, więc niczym w bajce "Sąsiedzi" wzięli się we dwóch... i wymyślili :frustrated:

Efekty macie na zdjęciach poniżej. Ja nawet nie wiem jak to komentować. W cenzuralny sposób się chyba nie da.
Dwa otwory mają obrobiony spory kawałek gwintu od wejścia - ten gwint zdejmowałem z wykręconych śrubek.
Trzecia się urwała, ale ja jej nawet nie zacząłem wykręcać. Jak założyłem klucz to się ruszyła główka śruby - pomyślałem, że mi się przywidziało więc złapałem ją w palce i po prostu wyjąłem. Że sama wcześniej nie wyleciała to cud.
Ale ostatnia to inżynieria na niespotykanym poziomie. Nie wiem czy tam coś rozwiercili, czy pakowali ten gwint M8 na chama i wyłamali kawałek alu, albo może próbowali to spawać i stopili...nie wiem, ręce mi opadły. I do tego ten kąt pod jakim to wkręcili - no masakra.

Jak już to "złożyli" to chyba im łapała lewe powietrze, no bo śruby poprzekręcane, a ta ostatnia to zwykła nakrętka na M8 pod dziwnym kątem pod którą musieli rozwiercić otwór w łączniku uszkadzając go przy okazji z boku też, bo nakrętka za duża i tarła o bok łącznika... wiec popsikali wszystko jakimś srebrnym sprayem, który to miał chyba skleić i uszczelnić :frustrated:

Teraz opcji mam kilka.
Podjąć próbę naprawienia tego bajzlu, a jak się nie uda no to szukam głowic używek, albo całego silnika.

I teraz dochodzimy do momentu, gdzie chciałbym Was prosić o opinie.
Urwaną śrubę wykręcę i wraz z pozostałymi dwiema muszę jakoś naprawić. Myślałem żeby zastosować helicoil'e do M6 z nierdzewki.
Nie wiem jakim momentem te oryginalne śrubki powinny być dokręcone, ale podejrzewam że nie więcej niż 8-10 Nm, więc heli to powinny bez problemu udźwignąć - w końcu tam nie ma żadnych sił, byle oring docisnąć.
Natomiast co do tej ostatniej M8, to jak odkręcałem nakrętkę, to szła bardzo ciężko, a mimo to ten wystający z głowicy kawałek nawet nie drgnął, więc chyba siedzi tam solidnie. Mogę się pokusić i dorobić taką specjalną kątową podkładkę pod nakrętkę, żeby dociągała łącznik płasko do głowicy. Nakrętkę też mogę zmodyfikować, żeby nie tarła o bok łącznika, tylko... to dalej będzie jakaś rzeźba w :shit:
Inna opcja to wykręcić ten kawał gwintu M8 z głowicy i wypełnić dziurę po niej (wraz z tym co już wykruszyli) jakimś specjalnym klejem typu "płynny metal" czy jak to się tam nazywa. Lata temu kleiłem czymś takim pęknięty karter w starej krosówce i to działało. Po zastygnięciu można to szlifować i wiercić w tym jak w stali (podobno). Więc bym to zakleił, a potem nawiercił i nagwintował pod normalną śrubkę M6 jak w oryginale.
Wyglądałoby to o wiele lepiej niż poprzedni sposób, tylko tu z kolei boję się trochę, że głowica może strzelić przy próbie wykręcania tego bolca M8.
Oprócz tego, że mega krzywo, to nie mam pojęcia jak oni to tam obsadzili :roll:

Napiszcie proszę co o tym sądzicie, może ktoś będzie miał jakiś lepszy pomysł?
Może ktoś zna jakiś godny polecenia klej?
Załączniki
1.jpg
1.jpg (191.06 KiB) Przejrzano 17693 razy
2.jpg
2.jpg (151.96 KiB) Przejrzano 17693 razy
3.jpg
3.jpg (131.03 KiB) Przejrzano 17693 razy
4.jpg
4.jpg (151.74 KiB) Przejrzano 17693 razy
5.jpg
5.jpg (118.57 KiB) Przejrzano 17693 razy
6.jpg
6.jpg (114.78 KiB) Przejrzano 17693 razy
7.jpg
7.jpg (191.97 KiB) Przejrzano 17693 razy
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Dzięki za info - poszukam tego kleju.
Co do helicoil'i to jestem spokojny, kiedyś w pracy wkręcaliśmy je z automatu w "plastikowy" kompozyt, do którego było coś tam mocowane i moment dokręcania był kilkadziesiąt Nm (nie pamiętam dokładnie, to było lata temu) i to trzymało świetnie.
Tą M8 zakontrować i próbować wykręcić śmiało mogę, tylko tak jak piałem wcześniej - mam obawy czy alu nie pęknie przy takiej operacji.
Oni to mogli na jakiś klej wkręcać albo chustka wie na co innego i jak mi strzeli głowica to będzie lipa. No ale chyba i tak spróbuję delikatnie i zobaczymy jak będzie chciało iść...ehh
Awatar użytkownika
leszekk
Posty: 4180
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 21:35
Motocykl: XV750 -> BMW R1200GS
Lokalizacja: mazowieckie
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: leszekk »

Ja bym przejrzał internety czy nie idzie kupić czegoś mniej zdewastowanego. Twoje naprawy mogą być skuteczne ale jak kolejny właściciel zacznie rozkręcać, to może mieć podobne przemyślenia jak Twoje o poprzednikach. Ale próbuj, zakupy mogą być opcją na wypadek, gdyby się nie udało
In God we Trust -- all others must submit an X.509 certificate.
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Dokładnie taki mam plan - zakupy to ostateczność, bo de facto też nie wiem co kupię i jakie tam mogą być problemy.
Tą M8 chcę wyjąć właśnie po to, żeby nie odwalić takiego chłamu jak poprzednik. Jeśli nie uda mi się tego naprawić w sposób nie odbiegający zasadniczo od oryginału, to wtedy będę szukał części.
Nie jestem z tych, co zaszpachlują jakieś guano żeby widać nie było i będą sprzedawali jako nówkę, nie śmiganą po której Niemiec płakał jak sprzedawał. Zawsze uważałem, a tym bardziej w przypadku motocykli, że takie akcje mogą kogoś kosztować życie.

A poza tym to nie potrafię sobie wyobrazić, że na drodze LwG, a w garażu kogoś na minę ładujesz - to nie w moim stylu.


Wracając do tematu, to już do mnie jedzie ten klej polecany przez kolegę powyżej. Poczytałem sporo siedząc dzisiaj w pracy i mam kilka pomysłów. Porobię próby na różnym złomie, żeby sprawdzić kilka metod i jak już będę to miał ogarnięte, wezmę się za głowice. Najpierw jednak muszę to wszystko oczyścić z pozostałości po tej partaninie.
Życzcie mi szczęścia bo chyba sporo go będę potrzebował ;)
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

M8 już wykręciłem, poszła leciutko. Dwóch oryginalnych M6 też nie będę musiał ratować helicoil'ami bo zerwany gwint jest na jakieś 5-6mm w głąb, bo tylko tyle wchodzą oryginalne śrubki, ale otwór gwintowany w głowicy ma 18-19mm gwintu, więc zamiast śrubek 16mm długości, kupiłem 25mm z nierdzewki i wlatują tam pięknie.
Niestety ostatnia, ta urwana oryginalna M6 jest tak zapieczona, że urwała wykrętaka. Jutro się biorę za rozwiercanie i teraz już łatwo nie będzie :frustrated:
Mam tylko nadzieję, że ona też siedzi jedynie 5-6mm w głąb, a za nią będzie dziewiczy jeszcze gwint, tak jak w pozostałych.
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Odbudowałem gwinty, wymieniłem gumowe łączniki gaźników, poskładałem wszystko i... jest tak samo. Pali od strzała, i na zimnym silniku nie jest źle, ale jak się rozgrzeje to nie chce schodzić z obrotów, w sensie schodzi ale bardzo wolno.
Przyznam, że gaźników nie rozbierałem bo miałem nadzieję, że to te króćce, ale widocznie nie.
Czy może jeszcze dostawać lewe powietrze przez same gaźniki?
Awatar użytkownika
PanG
Posty: 813
Rejestracja: 10 marca 2019, 09:59
Motocykl: Twoja Stara 350
Lokalizacja: Galaktyka Kurwix
Wiek: 18
Kontakt:
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: PanG »

Może

Oś przepustnicy, rurki króćców na łączeniach, czapki tych rurek, przecinające się ssanie, nadpodaż powietrza w kanałach pilotów (niski poziom paliwa, zamknięte kanały paliwowe regulowane), zacinające się linki gazu, niewłaściwa regulacja ogólna gaźników.

Od końca bym zaczął. Wyreguluj gaźniki po osiągnięciu przez silnik temperatury roboczej.
Szczególną uwagę polecam zwrócić na zachowanie się poziomów paliwa w momencie dziania się opisywanego przez ciebie zjawiska. Po prostu monitoruj w czasie rzeczywistym co się dzieje z obiema komorami plywakowymi. Jeśli poziomy są prawidłowe i twardo trzymane, możesz się zabrać za resztę układu pilotującego. Dane serwisówkowe są jedynie presetem będącym punktem wyjścia. Szczególnie chodzi o śruby pilotów. Nie bój się je odkręcać. To właśnie tutaj przy zapewnieniu szczelności dochodzi do nieporozumień. Po pełnej regulacji po prostu odkręć te śruby o pełny obrót, albo i więcej i sprawdź jak zachowuje się moto.
Mechanik Białystok --> https://www.facebook.com/jestmotor

PanG not dead 💪
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Dzięki śliczne, będę sprawdzał wszystko po kolei
Awatar użytkownika
Gelus
Posty: 42
Rejestracja: 26 lipca 2024, 21:05
Motocykl: XV 750 4FY
Lokalizacja: Cieszyn
Wiek: 50
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Gelus »

Trochę minęło, ale robota jest zrobiona. Gwinty odbudowane jak w oryginale, gaźniki rozebrane do śrubki, po ultradźwiękach, wszystko wypucowane, powymieniane np. zaworki iglicowe i generalnie wszystko co było trzeba. Zawory ustawione, lagi zrobione, hamulce przód i tył, wszystko przesmarowane itd.
W lagach było błoto i to straszne. Miały może ze 3-4cm skoku i były bardzo twarde (waliły w łapy okrutnie). Teraz skoku mają chyba z 10cm i są mięciusieńkie - jeździ się jak Cadillac'em :D
Opony też już nowe, z tyłu 160 i wygląda to dużo lepiej. Wreszcie mogłem trochę pogonić Jadwinię bo na 20-letnich oponach się jednak bałem, i muszę powiedzieć, że idzie fajnie. Bujnąłem ją tak do 160km/h bez żadnych problemów i dalej ciągnęła, ale już mi łeb latał, więc dalej sobie odpuściłem.
Zrobiłem jakieś 300-400km i jak na razie wszystko jest super.

Takie krótkie filmiki z dzisiaj - pogoda piękna, więc musiałem skoczyć "po fajki" na stacje ;)
Dziwne tylko, że jak jadę na stację autem, to przejeżdżam jakieś 3km i jestem z powrotem w 10min. A jak na tą samą stację jadę Jadźką, to ona jest już ode mnie co najmniej 80km dalej i rzadko wyrabiam się w 1,5 godziny xD
https://youtu.be/ZHAmWNqZRIw
https://youtube.com/shorts/XWJv-wzz0-Q?feature=share
robercik
Posty: 133
Rejestracja: 30 marca 2020, 10:47
Motocykl: V-star 650 classic
Lokalizacja: Ruda Śląska
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: robercik »

Gelus pisze: 14 sierpnia 2024, 16:18
A poza tym to nie potrafię sobie wyobrazić, że na drodze LwG, a w garażu kogoś na minę ładujesz - to nie w moim stylu.
Dokładnie. Szanuję ludzi słownych i szczerych. Sam też staram się takim być. Czyste sumienie i spokojny sen.
Było Virago XV 535, jest V-star 650 classic
Awatar użytkownika
Alicjana
Posty: 798
Rejestracja: 06 stycznia 2012, 00:47
Motocykl: XV535->cb500x
Lokalizacja: Warszawa/Mokotów
Status: Offline

Re: Pourywane śruby i gwinty w głowicach

Post autor: Alicjana »

Gelus pisze: 01 listopada 2024, 14:10 Dziwne tylko, że jak jadę na stację autem, to przejeżdżam jakieś 3km i jestem z powrotem w 10min. A jak na tą samą stację jadę Jadźką, to ona jest już ode mnie co najmniej 80km dalej i rzadko wyrabiam się w 1,5 godziny xD
Aaa, to standard:))

Daaawno, daawno temu, nim zrobiłam kat A, to kupiłam sobie skuter 50 cm3 :)
Mimo że pyrkotał i ledwo przekraczał 45 km/h to frajda była ogromna:))
Wtedy trasa do osiedlowego spożywczaka zajmowała mi godzinę :))
Kręte drogi dają piękne widoki
ODPOWIEDZ